W czwartek (30.01.2025) rozpoczęliśmy nasze (a właściwie moje) ferie. Pobudka o 4, żeby przed 6 w pełnej gotowości czekać pod bramkami na nasz tym razem pomarańczowy samolot- zapowiada się męcząco 😁. Po 4-ro godzinnym locie, w południe powitaliśmy Arrecife, które jest stolicą Lanzarotu. Zabraliśmy swoje bagaże i zaczęliśmy naszą podróż pod tytułem „trzeba znaleźć coś do jedzenia”. Po 30 minutach jazdy dojechaliśmy do El Golfo, gdzie w tradycyjnej knajpce Alexa zjedliśmy pierwszy ciepły posiłek na tym wyjeździe. Z widokiem na ocean zajadaliśmy się rybą zajmującą pół stołu, ośmiornicą i chyba pieczonymi papryczkami. Po obiedzie poszliśmy zobaczyć Charco de Los Clicos, czyli Zielone Jezioro. Po krótkim spacerze pojechaliśmy zameldować się w resorcie. Wieczorem jeszcze poszliśmy zagrać w badmintona, po czym wszyscy zasnęliśmy. Jedzonko na stole to najlepsza poprawa humoru El Golfo Zielone jezioro W piątek (31.01.2025) rano z tatą poszliśmy spróbować SUP-a (Stan...
Jakiś czas temu pojechaliśmy do Warmińskiego Zwierzyńca w Nikielkowie. Był to pierwszy rajd rowerowy z Morsującymi Rowerzystami. Jechaliśmy leśną trasą. Było to po ulewach, więc trochę się ubłociliśmy. Było bardzo dużo osób chyba z dwadzieścia. Właściciel opowiadał nam o wszystkich zwierzętach. Znalazłam tam między innymi: -lamy -emu -kangury -szopy pracze -szynszyla -daniele -woły -konie -wielbłąda Lama pozowała nam do zdjęć, a górka z kamieniami imitowała Himalaje☺ Po poznaniu historii zwierząt i ich pochodzenia mieliśmy ognisko. Wracaliśmy z Nikielkowa w dwóch grupach (zależało to od tego kto chciał się dostać w którą część Olsztyna.) My jechaliśmy obok odwodnicy. Zachęcam do odwiedzenia strony i oczywiście miejsca.
W niedzielę pojechaliśmy na kolejny rajd z Morsującymi Rowerzystami. Tym razem trasa była z Olsztyna do Kaborna. Po przejechaniu 22km znaleźliśmy się w starej warmińskiej wsi. Młyn z Kaborna został przeniesiony do skansenu w Olsztynku. Widzieliśmy Znajdujące się tam dwie chałupy, które są obiektami zabytkowymi. Po trasie zatrzymaliśmy się na ognisku na placu wiejskim (oczywiście w przeznaczonym na to miejscu) Po ognisku gra w siatkówkę i ćwiczenia. W drodze powrotnej (ok. 25km) zatrzymaliśmy się nad jeziorem Skanda, gdzie w zimę kąpią się Morsujący Rowerzyści. Widzicie mnie? Tak wyglądała nasza ostatnia weekendowa wycieczka☺
Komentarze
Prześlij komentarz